Sunday, July 19, 2026
Z ARCHIWUM POLONIJNEGO DETEKTYWA

No products in the cart.

Śmierć podczas romansu

Historia, której Mariola z Warszawy nie była przygotowana usłyszeć

Sprawa, którą dziś mam do opisania, wydarzyła się parę miesięcy temu.Zadzwoniła do mnie pani Mariola z Warszawy. Powiedziała, że od dwóch dni jej mąż nie daje znaku życia i bardzo martwi się, że mogło stać się coś złego.
Zaproponowałem, żeby zadzwoniła na chicagowską policję i zgłosiła zaginięcie męża, lecz już wcześniej próbowała to zrobić. Policja odpowiedziała jej, że minęło zbyt mało czasu, aby formalnie rozpocząć poszukiwania.

Mariola była kobietą po pięćdziesiątce. Jej mąż Andrzej miał ponad sześćdziesiąt lat. Tworzyli z pozoru bardzo udane małżeństwo. Byli właścicielami dużej firmy posiadającej hurtownie w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Gdańsku.
Ich przedsiębiorstwo zajmowało się budową biurowców opartych głównie na aluminium i szkle oraz magazynów z materiałami budowlanymi.
Andrzej i Mariola byli bardzo bogaci. Mieli dworek pod Warszawą, kamienicę w Krakowie, kilka mieszkań inwestycyjnych, a niedawno kupili również apartament w Dubaju.
Andrzej często wyjeżdżał na różnego rodzaju targi budowlane, aby zdobywać nowe kontakty biznesowe i podpatrywać nowoczesne rozwiązania. Czasami Mariola podróżowała razem z nim, lecz tym razem poleciał sam — najpierw do Stambułu w Turcji, a później do Chicago.
W Turcji spędził około dwóch tygodni, prowadząc rozmowy dotyczące wysyłki materiałów budowlanych. Następnie miał przebywać około tygodnia w Chicago.
Postanowiłem, że spróbuję pomóc Marioli odnaleźć Andrzeja.
Byłem z moją klientką w stałym kontakcie. Zacząłem od pojechania na miejsce, gdzie rzekomo miały odbywać się targi budowlane. Jak się jednak okazało — żadnych targów tam nie było, a według dostępnych informacji w Chicago w tamtym czasie nie organizowano podobnej imprezy.


To od razu wzbudziło moje podejrzenia.
Następnie pojechałem do więzienia Cook County, ale Andrzeja tam nie było. Później udałem się do biura coronera Cook County. Tam również nie znaleziono żadnej informacji na jego temat.
W nocy obudził mnie telefon od Marioli.
Powiedziała, że telefon Andrzeja zalogował się w okolicach Foster i Oriole.
Rano wyruszyłem na poszukiwania we wskazany rejon.
Chodziłem od domu do domu. Dzwoniłem dzwonkiem albo pukałem do drzwi. Ludzie otwierali, lecz kiedy pytałem, czy mieszka tam Andrzej Morawski, wszyscy odpowiadali przecząco.
Drzwi otwierali mi głównie Polacy oraz Amerykanie.
Cała sytuacja przypomniała mi wydarzenia sprzed ponad dwudziestu lat, kiedy kupowałem restaurację i musiałem chodzić po sąsiadach, prosząc ich o podpisy potrzebne do uzyskania pozwolenia na sprzedaż alkoholu.
Zostały mi już tylko cztery domy do sprawdzenia.
Kiedy zadzwoniłem do przedostatniego domu, otworzyła mi kobieta około trzydziestu kilku lat.
— Czy tutaj przebywa Andrzej Morawski? — zapytałem.
Kobieta wyglądała, jakby długo płakała. Miała spuchnięte oczy i roztrzęsiony głos.
— Tak… to znaczy… nie… — odpowiedziała chaotycznie.
— Jest tutaj czy nie ma? — zapytałem stanowczo.
Nagle wybuchła płaczem.
— Nie ma go tutaj! Zabrali go! Nie wiem… było pogotowie… reanimowali go chyba z pół godziny, ale odszedł. Potem przyjechała policja i czekali na jakiegoś prokuratora albo człowieka od coronera… nie wiem dokładnie. A później przyjechali ci… no wie pan… ci od zabierania ciał… zapakowali go w czarny worek i zabrali…
Po chwili spojrzała na mnie przestraszona.
— A właściwie kim pan jest?
— Nazywam się Marek Pieprzyk. Jestem prywatnym detektywem. Żona Andrzeja wynajęła mnie, żeby go odnaleźć.
Kobieta zamarła.
— To Mariola pana wynajęła?
— Tak.
Usiadła ciężko na krześle i schowała twarz w dłoniach.
— Ona już wie o naszym romansie?
— Jeszcze nie. Ale prawdopodobnie się dowie.
— O Boże… jak ja spojrzę jej w oczy…
Powiedziałem spokojnie:
— Jeśli opowie mi pani wszystko dokładnie, być może uda się ograniczyć jej cierpienie.
Po chwili kobieta zaczęła mówić.
— Z Andrzejem miałam romans od ponad dziesięciu lat. Spotykaliśmy się rzadko, bo miał żonę. Najczęściej były to krótkie wyjazdy. Głównie seks… Bardzo lubiłam się z nim kochać, ale po wszystkim chciałam po prostu, żeby mnie mocno przytulił i nie puszczał. On zawsze delikatnie mnie odpychał i mówił te same okropne słowa…
— Jakie? — zapytałem.
— „Muszę już lecieć”. I wracał do tej swojej Marioli, a ja zostawałam sama… To takie niesprawiedliwe, prawda?
Poprosiłem, żeby opowiedziała wszystko od początku.
— Polecieliście razem do Turcji?
— Tak. Ja robiłam sobie zęby w prywatnej klinice stomatologicznej. Potem polecieliśmy do mojej kuzynki do Chicago. Kuzynka wyjechała ze znajomymi gdzieś do Wisconsin, więc zostaliśmy sami. Postanowiliśmy zaszaleć…
Kobieta rozpłakała się ponownie.
— Kochaliśmy się… chyba już któryś raz tego dnia. Trzymałam ręce w górze, a on ściskał mnie za nadgarstki. Nagle ścisnął mnie mocniej, zacharczał i opadła mu głowa.
Zamilkła na chwilę.
— Powiedziałam: „Zejdź ze mnie, pomogę ci”, ale on nie reagował. Był ciężki… jakoś wysunęłam się spod niego i zadzwoniłam po pomoc. Przyjechała straż pożarna, pogotowie i policja. Reanimowali go bardzo długo, ale nie udało się…
— Wie pani, dokąd zabrali ciało?
— Mówili coś, ale nic nie rozumiałam…
— Dobrze. Tym zajmę się już ja — odpowiedziałem.
Po chwili kobieta powiedziała coś, czego chyba nigdy nie zapomnę.
— Miał mi kupić torebkę Chanel… ale pech…
Wyszedłem z domu i od razu zadzwoniłem do Marioli.
Opowiedziałem jej wszystko.
Była w szoku.
Przez chwilę milczała, a potem powiedziała tylko:
— Szkoda, że ta cicha kochanka się nie przekręciła, tylko Andrzej…
Trzy dni później Mariola wraz z córką przyleciały do Chicago.
Andrzej został skremowany — wbrew swoim wcześniejszym życzeniom — a następnie pochowany w Warszawie.
P.S. Imiona bohaterów i niektóre okoliczności, mogące ich zidentyfikować, zostały zmienione.

🔒 Artykuł premium

Dalsza część artykułu dostępna po zakupie prenumeraty lub tego numeru.

REKLAMA

ARCHIWUM:

Welcome Back!

Login to your account below

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Add New Playlist

Are you sure want to unlock this post?
Unlock left : 0
Are you sure want to cancel subscription?