Wednesday, September 2, 2026
Z ARCHIWUM POLONIJNEGO DETEKTYWA

No products in the cart.

Zdrada nie popłaca

Ilekroć jestem w Krakowie, przypominam sobie o tej sprawie.

Marek to polonijny biznesmen, który długo prowadzi swoją firmę kontraktorską. Dwoje dzieci. Żona Monika. Jego hobby była i zapewne jest piłka nożna. Kiedyś grał w piłkę w polonijnym klubie, a teraz jest wiernym sponsorem. Marek wychował się w Krakowie. Jego ukochany klub to Wisła Kraków. Marek mieszkał w blokach na osiedlu Prokocim i tam dalej mieszkają jego rodzice.
Żona, Monika, była z Augustowa, więc nie znała krakowskich klimatów. W Krakowie trzeba się po prostu urodzić, żeby to czuć. Marek odwiedzał rodziców raz, czasami dwa razy w roku, bo musiał pilnować firmy. Miał trzy grupy. Niekiedy pracowali wszyscy razem, ale przeważnie osobno na trzech budowach.

Pewnego razu Marek przyjechał do Polski w celu odwiedzenia rodziców. Synowi obiecał, że kupi mu małego fiata zwanego maluchem, żeby mieli czym jeździć na paradę w Chicago.
Marek miał szczęście, bo wtedy grała akurat krakowska Wisła, postanowił więc iść na mecz. Wcześniej planował wstąpić do optyka Kowalczyka przy ulicy Zwierzynieckiej, potem pójść na mecz i wypić na stadionie zimne piwko i zjeść kiełbaskę z grilla. Idąc rozkopaną ulicą Zwierzyniecką, coraz bardziej odczuwał głód. Cieszył się bardzo, że będzie mógł obejrzeć mecz ukochanej drużyny, mrucząc pod nosem: „Jazda, jazda, jazda, biała gwiazda”. Marek stwierdzil, że kiełbasa kiełbasą, ale musi zjeść coś konkretnego. Kiedy doszedł pod „Jubilat”, zobaczył na rogu bar mleczny, do którego chodził, gdy studiował. „To on jeszcze istnieje?” – pomyślał i ruszył do przejścia podziemnego i do baru. Tam nic, ale to nic się nie zmieniło! No może nie było tej lodówki z napojami, bo dawniej piło się ciepłe napoje.
– Poproszę flaczki – i pani podniesionym głosem krzyknęła: „Zamawiam raz flaki!”. Pani była ubrana w czepek i podomkę jak dawniej, za starych czasów.
Marek odebrał flaczki na plastikowej tacce i próbował znaleźć miejsce przy stoliku, żeby je skonsumować.
– Przepraszam, czy tutaj jest wolne?
– Tak, proszę usiąść.
– Smacznego – Marek pożyczył atrakcyjnej szatynce, która pozwoliła mu się przysiąść. – Dawno tu nie byłem. Ile? Dawno. No ze 25 lat.
– O, to rzeczywiście długo – odpowiedziała nieznajoma.
– Wie pani, to nie to, że mnie nie stać na lepszą restaurację. Idę na mecz na Wisłę i zobaczyłem szyld „Flisak”, i sobie przypomniałem stare dobre dzieje.
– A pan wyjechał z Krakowa?
– Tak, mieszkam w Chicago.
– A wy tam macie polską restaurację?
– Nie, nie mamy. Proszę sobie wyobrazić, że mamy bary i jadłodajnie, ale restauracji nie mamy. O, zapomniałbym, kiedyś mieliśmy, ale się pozamykały. Była „Marewa Orbit” i „Lutnia” – elegancka restauracja, białe obrusy, świeże kwiaty na stołach. W „Lutni” miałem pierwszą randkę z moją Moniką.
– Czyli żona?
– Tak. Mieliśmy tam chrzciny, komunię. Była na żywo muzyka. Bardzo smaczne jedzenie i romantyczna atmosfera.
– I co się stało z tą „Lutnią”?
– Właściciele sprzedali. Wiesz, dzielnica się zmienila na gorsze. Ja tak walę na „ty”. Marek jestem.
– Dorota.
– A ty, Dorotko, jesteś z Krakowa?
– Tak. I też mam sentyment jeszcze ze studiów, i czasami lubię tu wpadać.
– A co studiowałaś?
– Byłam na WSP. A ty, Marku?
– AGH, ale nie skończyłem. Wziąłem dziekankę i dałem dyla do Stanów.
– A czym się w tym Chicago zajmujesz?
– Mam bardzo odpowiedzialną pracę.
– O, a jaką?
– Mam ponad trzy tysiące ludzi pod sobą.
– Wow! A konkretnie?
– A konkretnie koszę traktorem trawę na cmentarzu.
– Ha, ha, ha – Dorota parsknęła śmiechem i opluła jedzeniem Marka. Szybko wzięła serwetkę i zaczęła go wycierać. – Okay, ale bez jaj, tak na serio, czym się zajmujesz?
– Jestem kontraktorem.
– Czy to znaczy, że zawierasz kontrakty?
– Zajmuję się, Dorotko, budowlanką.
– Okay.
– Dasz się zaprosić na kawę? Bo tutaj dawniej była zbożowa. Jak się ona nazywała?
– Inka.
– To co, szybka kawka? – Marek zapytał ponownie.
– Okay – zgodziła się Dorota.
– Mam pomysł. Chodźmy do „Loży”. Tam parzą dobrą kawę.
cdn.

P.S. Imiona bohaterów i niektóre okoliczności, mogące ich zidentyfikować, zostały zmienione.

🔒 Artykuł premium

Dalsza część artykułu dostępna po zakupie prenumeraty lub tego numeru.

REKLAMA

ARCHIWUM:

Welcome Back!

Login to your account below

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Add New Playlist

Are you sure want to unlock this post?
Unlock left : 0
Are you sure want to cancel subscription?